00:00:21:Donald Pleasence|w filmie:
00:00:42:po raz pierwszy na ekranie:
00:00:49:ponadto wystpuj:
00:01:13:scenariusz:
00:01:20:zdjcia:
00:01:32:muzyka:
00:02:01:reyseria:
00:02:07:Haddonfield w stanie Illinois|/Jest kot czarny, wiedma, jest goblin, jest duch,
00:02:11:wito Halloween, rok 1963|/Co daj mi, bym dyni wydry dzi mg.
00:02:14:wito Halloween, rok 1963|/Mwisz: przestrasz cie. Moe racj masz.
00:02:15:/Kot czarny i goblin, na Halloween czas.
00:02:19:/Psikus albo fant!
00:02:44:-Rodzice wrc o dziesitej.|-Jeste pewna?
00:02:58:-A wic jestemy sami?|-Michael gdzie si tu krci.
00:03:03:Zdejmij to!
00:03:08:-Chodmy na gr.|-Dobrze.
00:04:32:Pno ju. Musz lecie.
00:04:35:-Zadzwonisz do mnie jutro?|-Tak.
00:04:38:-Obiecujesz?|-Tak.
00:05:47:Michael?!
00:06:26:Michael?
00:06:54:Smith's Grove w stanie Illinois| 1 maja 1964
00:07:00:Wedug decyzji sdziego Waltona Warda,
00:07:05:Nie pozostaje nic innego, jak tylko zaleci
00:07:08:Odesanie Michaela Audrey Myersa do sanatorium w Smith's Grove
00:07:12:Gdzie bdzie przebywa pod okiem tamtejszego psychiatry,
00:07:17:Ktrego zobowizuje do skadania pisemnego raportu| dla sdu, nie rzadziej ni dwa razy do roku.
00:07:24:Ponadto, w dniu swoich 21-wszych urodzin|Michael Audrey Myers zostanie postawiony przed sdem dla dorosych
00:07:29:Gdzie bdzie odpowiada za zabjstwo swojej siostry,
00:07:33:Judith Margaret Myers.
00:07:38:Doktorze Loomis?
00:07:44:Michael Myers musi natychmiast zosta zabrany| z tego sanatorium.
00:07:49:Sugeruje umieszczenie go w zakadzie zamknitym.
00:07:53:Doktorze Loomis, decyzja zostaa podjta.
00:07:58:Ten instytut dysponuje ochron podstawow.
00:08:00:Personel nie jest odpowiednio przygotowany.
00:08:03:Przygotowany na co?| Chopiec jest katatonikiem.
00:08:07:Nie wykazuje adnych oznak ycia.
00:08:11:adnej reakcji na jakiekolwiek bodce zewntrzne.
00:08:15:Czytalicie moje spostrzeenia?
00:08:20:Tak, czytalimy, doktorze.
00:08:23:Dlaczego nie zostay przedstawione sdowi?
00:08:26:Sd korzysta z analizy doktora Fostera.
00:08:29:Spdziem z tym chopcem cztery godziny dziennie!
00:08:35:Cztery godziny dziennie z tym chopcem.
00:08:38:Kadego dnia!
00:08:42:Przez sze miesicy!
00:08:46:Znacznie duej ni jakikolwiek inny sdowy psychiatra!
00:08:49:Doktorze Loomis...
00:08:50:Michael Myers to najniebezpieczniejszy pacjent| jakiego kiedykolwiek miaem.
00:08:55:Doktorze, inne opinie| nie potwierdzaj paskiego stwierdzenia.
00:09:00:On udaje! Jego stan katatonii jest wiadomy!
00:09:09:On znajduje si pod dziaaniem| wewntrznej siy. Czeka.
00:09:15:Na co?
00:09:23:Nie wiem.
00:09:41:Moemy sdowi wydawa specjane zalecenia,
00:09:48:gdy zauwaamy, e istnieje konieczno| zmiany sposobu leczenia.
00:09:50:W tym wypadku nie dostrzegam najmniejszej| przyczyny, dla ktrej mielibymy to robi.
00:09:53:Mamy wszystko, by zapewni mu prawidow opiek.
00:09:58:Nie posiadacie tu odpowiedniej ochrony.
00:10:03:Prosz! Bagam was o ponowne rozpatrzenie| waszej decyzji.
00:10:10:Doktorze Loomis, moe to pan powinien|ponownie rozpatrzy swoj diagnoz?
00:10:15:Moemy znale kogo innego do opieki nad nim.
00:10:21:Zostan z nim.
00:10:26:Chciaby pan powiedzie co jeszcze,| Doktorze Loomis?
00:12:20:Niele ich ogupi, prawda Michael?
00:12:28:Ale nie mnie.
00:12:40:Smith's Grove w stanie Illinois
00:12:46:30 padziernika 1978 roku
00:13:22:Robia to pani ju kiedy?
00:13:26:Tylko ochrona podstawowa.
00:13:29:Rozumiem.
00:13:31:Gwna brama jest 200 metrw std,| po prawej stronie.
00:13:37:Jedyna rzecz, jakiej nie znosz,| to ich gldzenie.
00:13:42:Gadaj w kko to samo.
00:13:44:Tym razem nie mas si pani| o co martwi.
00:13:47:On nie powiedzia sowa od pietnastu lat.
00:13:51:Jakie specjalne istrukcje?
00:13:54:Musi pani tylko zrozumie, z czym| mamy tu do czynienia.
00:13:57:I nie bagatelizowa tego.
00:13:59:Czy zamiast "to" nie powinnimy mwi "on"?
00:14:03:Jak pani chce.
00:14:05:Paskie wsplczucie jest wzruszajce, doktorze.
00:14:15:Co mam mu poda, gdy ju| bdziemy w sdzie?
00:14:18:Torazyn.
00:14:21:Nie bdzie nawet w stanie usi.
00:14:23:I o to chodzi.
00:14:27:ZAJC W CZERWIENI
00:14:35:To mi wyglda na co powanego.
00:14:39:Tak.
00:14:40:Zatem chce pan, aby on nigdy nie wyszed?
00:14:42:Nigdy. Nigdy, przenigdy.
00:14:45:To dlaczego zabieramy go| a do hrabstwa Harding?
00:14:50:Bo takie jest prawo.
00:14:52:Jestemy na miejscu.
00:15:01:Od kiedy pozwalaj im tak chodzi?
00:15:04:-Gazem do gwnej bramy.| -Czy nie powinnimy...
00:15:07:Szybciej, niech pani rusza!
00:15:18:Niech si pani tu zatrzyma.
00:15:22:-Czy nie powinnimy i do szpitala i...| -Prosz tu zaczeka.
00:16:24:-Nic si pani nie stao?| -Nie, nic.
00:16:27:Uciek! Uciek std! Zo ucieko!
00:16:36:Dostan go!
00:17:36:Nie zapomnij zostawi kluczy w domu Myersw.
00:17:40:Nie zapomn.
00:17:41:Przyjd zobaczy dom o 10:30.| Zostaw klucze pod wycieraczk.
00:17:45:Obiecuj.
00:18:19:Laurie!
00:18:22:Cze, Tommy.
00:18:27:-Przyjdziesz dzi wieczorem?| -To samo miejsce, ta sama godzina.
00:18:31:Wydrymi dyni? Obejrzymy film o potworach?| -Dobrze.
00:18:33:Poczytasz mi?| Zrobimy popcorn?
00:18:37:Dobrze, dobrze.
00:18:42:-Lepiej si popieszmy.| -Dlaczego idziesz tdy?
00:18:46:-Bo tata mnie o to poprosi.| -Dlaczego?
00:18:48:-Dlaczego?| -Bo chce sprzeda dom.
00:18:52:-Dlaczego?| -Bo to jego praca.
00:18:54:-Ktry dom?| -Myersw.
00:18:56:Myersw?
00:19:07:-Nie wolno ci tam i!| -Wolno.
00:19:12:W tym domu straszy.
00:19:14:No to patrz.
00:19:25:Lonnie Elamb powiedzia, e nigdy| by tu nie wszed.
00:19:28:Lonnie Elamb powiedzia,| e to nawiedzony dom.
00:19:30:Lonnie Elamb powiedzia, e co strasznego| si tu stao.
00:19:32:Lonnie Elamb zapewne nie przejdzie| do szstej klasy.
00:19:36:Musz lecie. Do zobaczenia wieczorem.
00:19:38:-To cz!| -Cze.
00:20:07:Pacjenci si wystraszyli| i zbili si w gromadk.
00:20:11:Jednego znaleziono przy szosie,| kilka przecznic std.
00:20:15:-Kto go pilnowa?| -Nie wiem.
00:20:18:"Nie wiem"? Co ma znaczy: "Nie wiem"?
00:20:20:-Doktor Wynn mia tu by o smej.| -Mia?
00:20:25:Nie pojawi si a do dziesitej.| Nie wiem, co si stao.
00:20:28:-Gdzie by?| -No...
00:20:30:Niewane.
00:20:36:Wyglda na to, e wybi szyby| goymi rkami.
00:20:40:Wybieg, wywaajc wszyskie drzwi| i wyganiajc pacjentw na dwr.
00:20:44:Prosz zamkn ten bajzel.
00:20:50:SIOSTRA
00:20:54:Doktorze Loomis...czy ju go znaleli?
00:20:57:Nie. Ale ju wiem, dokd si wybiera.
00:21:03:Doktor Wynn na pana czeka!
00:21:09:Nie jestem za to odpowiedzialny, Sam.
00:21:11:No jasne!
00:21:13:-Mwiem, e jest niebezpieczny| -Dwie blokady drogowe nie zatrzymayby szeciolatka.
00:21:16:To by twj pacjent. Skoro by niebezpieczny,| powiniene by komu o tym powiedzie.
00:21:20:-Mwiem wszystkim, tylko nikt nie sucha!
00:21:23:-Ju nic nie mog zrobi.| -Moesz.
00:21:24:Wracaj do rodka i powiadom kogo trzeba,| kto std uciek ostatniej nocy
00:21:27:-i gdzie teraz jedzie| -Prawdopodobnie jedzie.
00:21:30:-Nie marnuj mojego czasu!| -Haddonfield jest 240 kilometrw std, a on
00:21:32:nie potrafi prowadzi, na mio bosk!
00:21:35:Wczoraj w nocy prowadzi cakiem niele.| Moe kto std dawa mu lekcj.
00:21:44:/Doktor Wynn proszony na oddzia C.| /Powtarzam: Doktor Wynn proszony na oddzia C.
00:21:52:/...i tak si ksika koczy.
00:21:54:/Ale to, o czym naprawd Samuels tu mwi,| to przeznaczenie.
00:22:04:/Wanie o przeznaczenie tu chodzi.
00:22:07:/Niewane, co robi Collins.| /Przeznaczenie podao jego szlakiem.
00:22:16:/Dzie zapaty nadszed.
00:22:20:/Tak rozumiane przeznaczenie jest bardzo prawdziwe...
00:22:32:/W czym punkt widzenia Samuelsa| /rni si od pogldw Constaine'a? Laurie?
00:22:38:-Tak, prosz pani?| /Odpowiedz.
00:22:41:Constaine wie przeznaczenie jedynie z religi,
00:22:44:za Samuels uwaa, e los to co| naturalnego, tak jak
00:22:49:ziemia i powietrze czy ogie i woda.
00:22:51:/Zgadza si.| /Samuels wyranie personifikuje przeznaczenie.
00:22:54:/Przeznaczenie staje na drodze ludzkiego|/losu, jak nieruchoma skaa.
00:22:58:/Trwa, gdy czowiek przemija.
00:23:00:/Przeznaczenie nigdy si nie zmieni.
00:23:25:Jak tam twoje jdzowate narzeczone? A dynia?
00:23:27:Zostawcie mnie w spokoju!
00:23:29:On cie zapie, on ci zapie, on ci zapie!
00:23:32:On cie zapie, on ci zapie, on ci zapie!
00:23:35:-Pan Strszydo przyjdzie po ciebie.| -Zostawcie mnie w spokoju!
00:23:36:On w niego nie wierzy.
00:23:39:-Wiesz, co si dzieje w Halloween?| -Tak. Dostajemy cukierki.
00:23:44:Przychodzi Pan Straszydo, Pan Straszydo, Pan Straszydo!
00:24:25:TYLKO DO OFICJALNEGO UYTKU
00:25:14:HADDONFIELD 150 KILOMETRW
00:25:23:Jest ju w drodze.
00:25:27:Musi mi pan uwierzy!| On wraca do Haddonfield.
00:25:31:Bo go znam!
00:25:33:Jestem jego lekarzem!
00:25:35:Musicie si przygotowa.
00:25:38:Zrbcie to, albo szykujcie sobie pogrzeb.
00:26:00:NAPRAWY SAMOCHODOWE "PHELPS GARAGE"
00:26:18:ZAJC W CZERWIENI
00:26:41:Ile ty masz ksiek?|Potrzebujesz wzka.
00:26:51:To totalnie okropne.
00:26:53:Rano mam lekcj baletu.
00:26:55:Potem id do fryzjera i na przymiark|Wieczorem id na zabaw.
00:26:59:Bd totalnie wykoczona.
00:27:01:-Bdziesz miaa urwanie gowy.| -Totalnie.
00:27:06:A ja jak zwykle nigdzie nie id.
00:27:11:Sama jeste sobie winna.| Wcale mi ci nie nie al.
00:27:14:Lynda! Laurie!
00:27:18:-Dlaczego nie czekaycie na mnie?| -Czekaymy pietnacie minut,
00:27:20:ale ci totalnie nie byo.
00:27:23:Nieprawda, ju jestem.
00:27:27:-Gdzie twj umiech, Annie?| -Ju nigdy si nie umiechn.
00:27:31:Paul zacign mnie do chopicej szatni...
00:27:34:-By odkry dziewiczy obszar?| -Totalnie dziewiczy.
00:27:36:-Tylko rozmawialimy.| -No jasne.
00:27:39:Zapali go, gdy rzuca jajkami| i smarowa okna mydem.
00:27:43:W domu jest skoczony.
00:27:45:Za to dzi wybieram si do Wallace'w.| Bd opiekunk Lindsay.
00:27:49:Cholera!
00:27:51:Mam wasny dom, eby to robi.
00:27:53:Zapomniaam ksiki od chemii.
00:27:56:I co z tego? Ja nie nosz ani
00:27:59:ksiki od chemii, matematyki, angielskiego,| ani od francuskiego,
00:28:01:Zreszt komu potrzebne s ksiki?| Mnie nie.
00:28:05:Wcale ich nie nosz i jako sobie radz.| To nie ma najmniejszego znaczenia.
00:28:09:Czy to nie Devon Graham?
00:28:13:Nie sdz.
00:28:16:Uwaam, e jest sodki.
00:28:21:Hej, ole! Szybko zabija!
00:28:36:Czy on nie zna si na artach?
00:28:45:Wiesz Annie, ktrego dnia wpakujesz nas| w nieze tarapaty.
00:28:52:Totalnie...
00:28:55:Nie cierpi facetw z samochodami.| Zupenie nie maj poczucia humoru.
00:29:01:-Dzisiejszy wieczr jest nadal aktualny?| -Nie chc, ebycie miay
00:29:03:przeze mnie kopoty, Lynda.
00:29:04:Daj spokj Annie. Bob i ja| planowalimy to od tygodnia.
00:29:09:No dobra. Wallace'owie wychodz o sidmej.
00:29:12:Ja bd u Doyle'w. To tylko trzy domy dalej.
00:29:15:wietnie. Mam wic do wyboru pilnowa dzieciaka,
00:29:20:sucha bredzenia Lyndy,| albo gada z tob.
00:30:00:-To o ktrej?|-Nie wiem jeszcze.
00:30:03:Bd musiaa wykrci si od chodzenia| z braciszkiem po "psikus albo fant".
00:30:07:-To na razie| -Cze.| -Cze.
00:30:22:-Annie, patrz!| -Gdzie mam patrze?
00:30:26:-Za krzak.| -Nic nie widz.
00:30:28:To facet, na ktrego krzykna, aby zwolni.| -Bardzo mieszne!
00:30:42:Ty, straszydo!
00:30:47:Laurie, kochanie...on chce rozmawia z tob.
00:30:51:Chce zaprosi ci na dzi wieczr.
00:31:08:-Sta tutaj.| -Biedna Laurie...wystraszya mnie.
00:31:14:To tragiczne, e nigdy nie wychodzisz.
00:31:17:Zapewne zbia ju fortun| za pilnowanie dzieci.
00:31:19:Chopaki uwaaj, e jestem za mdra.| -Nie sdz. Raczej dziwaczejesz.
00:31:23:Zaczynasz widzie ludzi za krzakami.
00:31:29:No...nie ma jak w domu.
00:31:31:-Do zobaczenia.| -Cze!
00:31:49:-Przepraszam, Laurie.| -Przepraszam panie Brackett, to moja wina.
00:31:52:-Bardzo ci przestraszyem?| -Przepraszam.
00:31:56:No ale w kocu to Halloween.| Kadego trzeba nastraszy.
00:32:00:Chyba tak. Do zobaczenia.
00:32:41:Psikus albo fant!!| Psikus albo fant!!
00:32:47:Dzieciaki...kiedy wy z tego wyroniecie?
00:33:40:Halo?
00:33:44:Halo?
00:33:48:Kto mwi?!
00:34:00:/Dlaczego odoya suchawk?| -Annie? To bya ty?
00:34:05:-Wystraszya mnie na mier.| /Miaam pene usta.
00:34:10:Mylaam, e to jaki zboczeniec.
00:34:12:/Zboczone ucie. Tracisz rozum, Laurie.| -Ju straciam.
00:34:16:/Nie sdz. Mama zostawia samochd.| Podjad po ciebie o wp do sidmej.|-Do zobaczenia.
00:34:26:/Cze!
00:34:36:Uspokj si! To mieszne.
00:35:00:-Zamykaj drzwi!| -Co jest?| -Zamykaj!
00:35:05:Jaki facet mnie ledzi!
00:35:08:-Jeste pewna?| -No jasne. Nie jestem pewna,
00:35:10:ale by schowany za furgonetk.
00:35:15:Zapewne Steve Todd. Jego brat| ma tak furgonetk.
00:35:21:Gdy dzi w szkole wygldaam przez okno,| kto sta i si na mnie gapi.
00:35:27:-Steve Todd gapi si na ciebie?| -Kto.
00:35:35:-Sta po drugiej stronie ulicy.| -Moe chcia umwi si na randk?
00:35:38:-Zamknij si!| -Kady moe si umwi.
00:35:47:-artowaam.| -No dobra, czego chcesz?
00:35:50:Totalnie nie mam si w co ubra dzi wieczorem.
00:35:52:Zastanawiaam si, czy nie mogaby| moe poyczy mi t srebrn bluzk,
00:35:56:-ktr dostaa na urodziny.| -Wcale jej jeszcze nie nosiam.
00:35:59:Wiem, ale obiecuje, e jej nie pobrudz,| nie podr, ani nic z tych rzeczy.
00:36:04:Przesta si tak zadrcza, Laurie!| To by Steve Todd!
00:36:21:No odbierz! Dzwoni telefon.
00:36:34:-Halo?| -Laurie, mam do ciebie wielk prob.
00:36:39:-Nie mam si w co dzi ubra.| -To Annie, chce poyczy co do ubrania.| -Obiecaa!
00:36:43:Lynda jest tutaj, chce poyczy| moj now bluzk.
00:36:49:Lynda to straszydo.
00:36:52:-Co z tym facetem z ogrdka?| -Szed za Lynd a tutaj.
00:36:56:No to ka mu spada.| A jeli jest adniutki, umw si z nim.
00:37:02:-Annie, musz koczy, podjedziesz po mnie?| /A moe ten sweter, ktry dostaa pod choink?
00:37:08:-Cze!| -Cze, straszydo!
00:37:12:Nara...
00:37:18:Do bani...
00:37:21:-To gdzie ta bluzka?| -W mojej szafie.
00:37:24:Ju j sobie bior.
00:37:27:-Obiecaj, e jej nie podrzesz!| -Totalnie obiecuj.
00:37:30:Totalnie ci nie wierz.
00:39:29:Popiesz si!|
00:39:41:Baw si dobrze.
00:39:54:Judith Myers...Myers...
00:39:58:Rzd 18, grb numer 20.
00:40:01:Wie pan, w kadym miasteczku| zdarza si co takiego.
00:40:06:Pamitam jeszcze Russelville.| Charlie Bowles, jakie 15 lat temu.
00:40:11:Pewnego wieczoru, zaraz po skoczeniu kolacji,| wsta od stou,
00:40:18:Poszed do garau, wycign pik do metalu,
00:40:23:a potem wrci do domu,| ucaowa swoj on i dwjk dzieci
00:40:27:-"na dowidzenia", a potem zacz...| -Gdzie to jest?
00:40:31:Tutaj.
00:40:35:Tak, Myers, Judith Myers, pamitam j.
00:40:39:Nie mogem uwierzy. To by may chopiec.
00:40:42:Zgubilimy si, prawda?
00:40:45:Cholera! Dlaczego one to robi?!| Przeklte dzieciaki.
00:40:51:-W Halloween s zdolne do wszystkiego.| -Czyj to by grb?
00:40:55:Nie wiem...18, 19...Judith Myers.
00:41:06:Wrci do domu.
00:41:14:-Nadal masz pietra?| -Nie miaam pietra.
00:41:18:-Nieprawda!| -Prawda! Kto si na mnie gapi| z ogrdka Pana Riddle.
00:41:22:-Pewnie pan Riddle.| -Patrzy na mnie.
00:41:25:Pan Riddle miaby si na ciebie gapi?| On ma 87 lat.
00:41:29:Wci moe patrze.| Chyba ju tylko to moe teraz robi.
00:41:31:-A ta dynia to po co?| -Dla Tommy'ego. Bdzie chcia zrobi latarni. Musz go czym zaj.
00:41:37:-Chyba ju sobie uzbieraa niez fortunk.| -Wielkie dziki.
00:41:41:Ja te si dzisiaj zabawi w przedszkolank.| Przygotuj popcorn i wcz Doktora Dementia.
00:41:46:Sze bitych godzin kina grozy.| Maa Lindsay Wallace tego nie przetrzyma.
00:42:02:Mj tata! Schowaj to!
00:42:13:Przesta kasa! Co si z tob dzieje?!
00:42:18:Zachowuj si naturalnie, jasne?| Zachowuj si naturalnie.
00:42:25:Cze Annie, Laurie...
00:42:28:Cze tato. Co si stao?
00:42:31:-Co?| -Pytaam, co si stao!?
00:42:34:Kto wama si do sklepu. Pewnie dzieciaki.| -O wszystko winisz dzieciaki.
00:42:37:Zabrali Halloweenowe maski, sznur i kilka noy.
00:42:42:-Kto inny mg to zrobi?| -Cieko dorosn przy cynicznym ojcu.
00:42:47:-Bdziesz pno?| -Co?| -Pytaem czy bdziesz pno!
00:42:52:I do tego krzyczy.
00:42:58:-To pa, dziewczyny.|-Pa, tato!
00:43:08:-Szeryfie, nazywam si Loomis, doktor Sam Loomis| -Leigh Brackett.
00:43:15:-Musz z panem porozmawia.| -Za jakie 15 minut.
00:43:18:-To wane.| -10 minut.
00:43:21:Zaczekam tutaj.
00:43:38:-Co z tob?| -Nie uwaasz, e on wyczu dym?| Bo ja tak myl.
00:43:42:-Nie wyczu.| -Nie widziaa jego twarzy?
00:43:46:On zawsze tak wyglda.
00:43:52:Co ubierzesz jutro na zabaw?| -Nie sdziam, e mylisz o takich rzeczach, Laurie.
00:44:02:-Mogaby si z kim umwi.| -Nie.
00:44:06:Mogaby. Wystarczy podej do kogo i powiedzie:|"Pjdziesz ze mn na tace?".
00:44:10:Ty mogaby tak zrobi, ale nie ja.
00:44:14:-Mogaby poprosi Dicka Baxtera.
00:44:18:-Wol Bena Tramera| - Bena Tramera?
00:44:23:Wiedziaam! Jednak mylisz o takich rzeczach,|Prawda, Laurie?
00:44:30:-Zamknij si.| -On jest sodki! Ben Tramer...
00:45:06:Dobra. Cze!
00:45:45:Psikus abo fant, psikus ant fant!| Daj mi co dobrego!
00:46:02:-Cze!| - Cze, Annie, wejd.
00:46:09:-O ktrej mam j pooy?| -O dziewitej, dobrze?
00:46:13:-Dobrze, miej zabawy!| - Dzikujemy! Dobranoc, kochanie!
00:46:24:Dobra, do rodka.
00:46:41:-Kto tu mieszka?| -Nikt od 1963 roku, kiedy to si stao.
00:46:45:-Dzieciaki mwi, e to miejsce jest nawiedzone.| -Moe maj racj.
00:47:07:-Prosz spojrze.| -Co? Co to jest?
00:47:11:Pies.
00:47:19:-Jeszcze ciepy.| -Zgodnia.
00:47:23:-To dziwne. To mg by skunks.| -Mg?
00:47:29:-aden czowiek niemgby czego takiego nie zrobi.| -To nie jest czowiek.
00:48:09:To si stao tutaj. Siedziaa tutaj.
00:48:22:Patrzy na ni przez to okno.
00:48:26:By tam sam. Widzia j bardzo wyranie.
00:48:38:-Zapewne uwaa mnie pan za bardzo dziwnego lekarza.
00:48:42:-Mam tu pozwolenie.| -Nie jest pan dziwny, raczej przestraszony.
00:48:51:Owszem.
00:48:55:Poznaem go 15 lat temu.| Powiedziano mi, e nic w nim nie zostao.
00:49:01:Rozumienia sowa: powd, poje podstawowych, jak
00:49:05:ycie i mier, dobro i zo, tym,| co waciwe, a co niewaciwe.
00:49:11:Poznaem dziecko o pustej, pozbawionej emocji twarzy
00:49:20:i najczarniejszymi jakie widziaem, oczami.| Oczami diaba.
00:49:26:Spdziem 8 lat, prbujc do niego dotrze| i nastpne 7
00:49:30:starajc si utrzyma go w zamkniciu,| bo zorientowaem si, e to
00:49:34:-co kryje si za tymi oczami, to najczystrze zo.| -Co zrobimy?
00:49:40:Ju raz by tu dzi wieczorem. Sdz, e wrci.
00:49:44:-Zaczekam tu na niego| -Nadal uwaam, e powinnimy zawiadomi radio i telewizj.
00:49:48:Nie. Wtedy ludzie zaczn widzie go na kadym rogu i w kadym domu.
00:49:53:Wystarczy, e kae pan swoim ludziom| zachowa milczenie i mie oczy szeroko otwarte.
00:50:01:Zajrz tu za godzin.
00:50:11:-"Co teraz" - zapaka krl Artur.| Nikt nie przeszed tej drogi bez walki.
00:50:17:Skoro tak... - powiedzia rycerz miaym i wyniosym gosem..."
00:50:21:-Nie lubi tej bajki.| -Mylaam, e to twoja ulubiona.
00:50:25:-Ju nie.
00:50:29:-Czemu trzymasz je pod kanap?| - Mama mi nie pozwala.
00:50:33:"Czowiek - Laser", "Czowiek - Neutron"...|chyba ju rozumiem dlaczego.
00:50:39:-"Czowiek - Tarantula".|- Laurie, kto to jest Pan Straszydo?
00:50:50:Rezydencja Doyle'w.| /To ja.
00:50:54:-Cze Annie, co robisz?| /Robi popcorn.
00:50:58:Pytasz, czy si dobrze bawi?| Ty na pewno. Mam dla ciebie bombow wiadomo.
00:51:07:Poczekaj chwil....Cze Lester.
00:51:11:Zaraz zostan rozszarpana przez psa Wallace'w.
00:51:19:Lindsey! Zabieraj tego psa z kuchni w tej chwili!
00:51:34:Nienawidz tego psa, jestem jedyn osob,| ktrej on nie lubi.
00:51:38:To co to za bombowa wiadomo?
00:51:42:Co by powiedziaa, gdybym ci powiedziaa,| e idziesz jutro na zabaw po meczu?
00:51:46:e wykrcia zy numer.
00:51:50:Wanie rozmawiaam z Benem Tramerem i by
00:51:54:naprawde podniecony, gdy powiedziaam mu,| e ci si podoba.
00:51:58:O nie, Annie, powiedz, e tego nie zrobia.
00:52:02:Natychmiast zadzwo i powiedz mu,| e to by gupi art.
00:52:20:Nie do wiary, e to zrobia.| Tak mi wstyd.
00:52:24:Jak ja teraz spojrz mu w oczy?| -Widziaem Pana Straszydo, jest na zewntrz.
00:52:30:-Laurie, on tam jest!| -Zaczekaj.
00:52:32:Pan Straszydo jest na zewntrz, patrz!
00:52:40:Nikogo tam nie ma, Tommy. Idz, pooglda telewizj.
00:52:44:Po prostu powiedz mu to!
00:52:48:Jak moga w ogle to zrobi?
00:52:51:To proste. Ty podobasz si jemu, a on tobie.
00:52:55:Co si moe sta, jeli z nim pjdziesz,| na Mio Bosk!
00:53:04:No nie, ubrudziam si! Oddzwoni.
00:53:06:Fuj!...|Lindsey, potrzebuj szlafroka.
00:53:53:Lindsey! Lester znowu szczeka i gra mi na nerwach!
00:54:02:Niewane...pewnie jest w trakcie gorcej schadzki.
00:54:42:RZECZ
00:54:55:-Co z dyni?| -Po filmie.
00:54:58:-A kiedy poczytasz mi komiksy?| -Po dyni.
00:55:01:A kto to jest Pan Straszydo?| -A kto ci o nim powiedzia?
00:55:04:-Richie powiedzia, e przyjdzie po mnie dzi w nocy.| -Wierzysz we wszystko,
00:55:08:-Co mwi chopaki?| -Nie.
00:55:11:-Tommy, Halloween to dzie, w ktrym| ludzie nawzajem si strasz.
00:55:14:Nie wierz chopakom, chcieli ci tylko nastraszy.
00:55:16:Widziaem Pana Straszydo. Sta na zewntrz.
00:55:20:Nikogo tam nie byo.
00:55:24:-By tam.| -Jak wyglda?
00:55:26:-Jak Pan Straszydo.| -To nas do nikd nie zaprowadzi.
00:55:32:Pan Straszydo przychodzi tylko w Halloween, prawda?| -Prawda.
00:55:36:Przecie tu jestem. Nie pozwol, aby ci si co stao.
00:55:39:-Obiecujesz?| -Obiecuj.
00:55:41:-Wydrymy teraz dyni?| -Dobrze. Chodmy.
00:56:10:wietnie...
00:56:30:Halo? Kto tam jest?
00:56:35:Paul, czy to jeden z twoich gupich artw?
00:56:42:Chyba nie.
00:57:06:Lindsey! Lindsay, chod tutaj!
00:57:10:Lindsey, jestem w pralni,| nie mog otworzy drzwi.
00:57:29:Lindsey, odbierz telefon, to Paul!
00:57:33:Lindsey! Lindsey!
00:57:38:Do bani!
00:58:00:-Halo?| /Cze Lindsey, tu Paul. Jest Annie?
00:58:04:-Jest.| /Moesz j poprosi do telefonu?
00:58:08:-Pierze swoje rzeczy.| /Po prostu powiedz jej, e dzwoniem, dobrze?| -Dobrze.
00:58:17:Annie, Paul dzwoni!
00:58:31:-Utkna.| -Wiem!
00:58:36:Pocignij mnie za nog, utknam.
00:58:57:A teraz obiecaj mi,| e nikomu o tym nie powiesz.
00:59:19:Utkna w oknie, ju idzie.
00:59:22:Halo?
00:59:26:/Cze Annie.| -Cze, Paul.
00:59:30:/Utknia, co?| -Daj spokj, to moe spotka kadego.
00:59:32:/Jasne, utkn w oknie.| -Te ci widywaam w rnych pozycjach.
00:59:37:/Moi rodzice wyszli.| -To wietnie, kiedy?
00:59:41:/Jakie p godziny temu.| -Fantastycznie!
00:59:46:-To moe przyjdziesz?| /Rodzice zabrali samochd.
00:59:50:Nie mog, moje rzeczy s w praniu.
00:59:54:Przymknij si, ole.| Tylko o tym potrafisz myle.
00:59:58:/A ja sdz, e tylko ty o tym mylisz.
01:00:02:Nieprawda, myle o wielu innych rzeczach, ale| zamiast tu sta, moglibymy je robi tutaj.
01:00:17:-Boj si.| -To czemu siedzisz przy zgaszonym wietle?
01:00:21:We paszcz, pojedziemy po Paula.| -Nie chc.
01:00:25:-Mylaam, e si dogadamy.| -Chce zosta tu i oglda film.
01:00:32:Chciaaby oglda film razem z Tommy'm Doylem?
01:00:36:-Tak.| -No to chod ze mn.
01:00:46:Popiesz si!
01:01:15:-Cze, Tommy.| -Wejdcie, wydramy dyni.
01:01:20:Chc obejrze film.
01:01:25:Tu jestem!
01:01:33:No niele...
01:01:37:To z pewnoci nie jest mj dzie| Pobrudziam ubranie i musz je teraz pra.
01:01:41:Pobrudziam je masem, a gdy poszam do pralni,| drzwi si za mn zatrzasny i utknam w oknie.
01:01:45:Suchaj, chce, by zadzwonia do Bena Trammera i powiedziaa mu,| e tylko artowaa.
01:01:51:-Nie mog.| -Moesz.| -Nie mog. Ben umwi si z Mike'em Gotfrey'em i wrci bardzo pno. Sama do niego jutro zadzwo.
01:01:55:-A tak poza tym, to jad po Paula.| -Chwila moment...
01:01:59:Jeli si ni zajmiesz,| pomyl o pogadaniu z Benem jutro rano.
01:02:03:-Zgoda...mylaam, e Paul jest uziemiony.| -Ale udao mu si wyrwa.
01:02:09:Zadzwoni do ciebie za godzin.| -Jasne...| -Cze.| -Cze.
01:02:19:I znw wszystko na gowie| Laurie - dzielnej skautki.
01:02:35:Mj drogi Paulu, dam ci wszystko z dou...| lecz nie ma kluczykw do samochodu...wic kto mgby mi pomc.
01:05:44:Laurie, widziaem Pana Straszydo, jest na zewntrz!!
01:05:48:On tam by!! Widziaem go!!
01:05:52:Tommy, przesta, wystraszye Lindsey!|-On tam by, widziaem go!!
01:05:56:Tommy, przesta, nikogo tam nie ma!| Pan Straszydo nie istnieje i jeli nadal
01:06:00:bdziesz powtarza te bzdury,| wycz telewizor i poo ci do ka.
01:06:07:-Nikt mi nie wierzy.| - Ja ci wierz, Tommy.
01:06:43:-Nie boj si.| -Tchrz.
01:06:47:Jeli si nie boisz, to tam wejd!
01:06:56:-Tchorz!| -No dalej, Lonnie!
01:07:00:No wchod!
01:07:04:Lonnie! Zabieraj std swj tyek!
01:07:22:-Jezu...| -Wszystko w porzdku?| -Tak.
01:07:26:Na razie nic si nie dzieje.|Tylko dzieciaki chodz po psikus albo fant.
01:07:30:Wygupiaj si, ac midzy samochodami...|Czuje, e pan przesadzi.
01:07:34:-Wic paskie odczucie jest mylne.|-Niewiele pan zrobi, by mnie wyprowadzi z bdu.
01:07:38:-Czego jeszcze pan oczekuje?| -Czego wicej ni sw, jeli mam
01:07:42:dalej siedzie w tych krzakach.
01:07:46:Obserwowaem go przez 15 lat.| Siedzcego w pokoju naprzeciw ciany,
01:07:50:ale nie widzcego jej. Wpatrywajcego si| w noc z niezwykym spokojem.
01:07:56:czekajcego na tajemniczy,| cichy alarm, ktry go poruszy.
01:08:00:mier przybya do paskiego miasteczka, szeryfie.
01:08:06:Moe j pan zignorowa,| albo pomc mi j zatrzyma.
01:08:10:To nadal tylko sowa.| Doktorze, czy wie pan, co to jest Haddonfield?
01:08:14:Rodziny z dziemi i szeregi domw,| jeden za drugim wzdu ulic,
01:08:18:-a pan mi mwi, e wkrtce zamieni si w rzenie?| - Moe si tak sta.
01:08:23:W porzdku, bd tu z panem| dzisiejszej nocy,
01:08:27:ale jeli ma pan racje, przekln pana| za to, e pozwoli mu pan uciec.
01:08:52:Dobra. Najpierw pogadamy, potem upewniamy si,| e nie przeszkodzimy Lindsey,
01:08:58:a potem idziemy do pierwszej| sypialni na lewo. Jasne?
01:09:02:-Tak. Ale najpierw rozerw ci ubranie.| -Tylko nie t bluzk. Sporo mnie kosztowaa.
01:09:06:Potem ty rozerwiesz moje ubranie,| a na koniec rozerwiemy ubranie Lindsey.
01:09:10:-Czaisz?| -Totalnie.
01:09:26:Nie, nie, nie!!
01:09:32:Bob, postaw mnie! Postaw mnie!| To totalnie gupie.
01:09:36:Postaw mnie!
01:09:40:-Jest totalnie ciemno!| -O tak...
01:09:44:-Annie! Annie! Jestemy!| -Moe gdzie poszy.
01:09:49:Annie pewnie posza gdzie z Lindsey.
01:10:00:-Moe zostawia wiadomo na kartce.| -A moe nie!
01:10:38:-Zaraz ci zapi...| -Wcale nie!
01:10:42:Nikt nikogo nie zapie, przestacie straszy si nawzajem.
01:10:59:Wszyscy wietnie si bawi tej nocy.
01:11:03:Dobra chopaki, co teraz?
01:11:06:-Zrbmy popcorn.| -Nie, ju do.
01:11:10:-A co powiecie na to,abymy obejrzeli reszt filmu?| -wietnie!
01:11:27:-Dom Doyle'w.| -Cze Laurie, co sycha?
01:11:34:/Jestem uziemiona na reszt nocy.|-Jest tam Annie?
01:11:38:/Powinna by ju w domu. Pojechaa po Paula.| -Ale jej tu totalnie nie ma.
01:11:42:Pewnie "utknieli" gdzie po drodze.| Jak wrci, niech zadzwoni.
01:11:46:Jest ze mn Lindsay, a ja nie wiem,| o ktrej j pooy do ka.
01:11:50:Okay! Nara.|/Bawcie si dobrze.
01:11:53:-Na pewno bdziemy.|-Cze.
01:11:58:-Lindsay nie wrci na noc.| -To wspaniale!
01:12:53:-Cholerny telefon...| -To do Wallace'w. Nie chc pakowa si w kopoty.
01:13:05:Wic przyblokujemy rozmowy.
01:13:40:-Byo fantastycznie...totalnie.| -Tak.
01:13:55:-Chcesz piwo?|-Tak.|-To wszystko, co potrafisz powiedzie?
01:14:00:Tak.
01:14:04:-Przynie mi piwo.|-Ty miaa i.| -Tak?
01:14:10:Zaraz wracam. Nie ubieraj si...
01:15:10:Annie?! Paul?!
01:15:17:Lynda, ty dupo...
01:15:22:Dobra...
01:16:29:To jak, przyniose mi piwo?
01:16:37:Urocze, Bob, naprawd urocze.
01:16:52:Podobaj ci si?
01:17:02:Czy duchowi moje piersi| ju nie wystarczaj, Bob?
01:17:12:No dobra, gdzie moje piwo?
01:17:20:Nie odpowiesz mi?
01:17:26:Dobra, nie odpowiadaj...dziwny jeste.
01:17:31:Dzwoni do Laurie.| Moe wie, gdzie s Paul i Annie.
01:17:35:Twoje zachowanie nas donikd nie zaprowadzi.
01:17:41:Nareszcie.
01:17:48:Halo?
01:17:55:Halo?
01:17:59:Dobra, Annie. Najpierw twoje synne ucie,| a teraz twoje synne piski?
01:18:05:Annie, nic ci nie jest?
01:18:16:Znowu si wygupiasz?
01:18:22:Jeli to jaki art, to ci zabij.
01:18:26:Annie! Annie...?
01:19:18:Sodkich snw.
01:22:32:Paul? Lynda?
01:22:41:Lynda?
01:22:55:Annie?
01:23:13:Annie?
01:23:17:Lynda?
01:23:21:Bob?
01:23:40:Dobra, Annie!
01:24:04:Dobra, do mam ju artw!
01:24:12:Przesta Annie, do ju!
01:24:18:To wcale nie jest mieszne, przestacie!
01:24:24:Bdziecie tego aowa.
01:27:37:O nie!
01:28:05:Pomocy! Niech mi kto pomoe!!!
01:28:09:Niech mi kto pomoe!!!| O Boe, pomcie mi!!!
01:28:13:Prosz! Prosz, niech mi kto pomoe!!!
01:28:18:Pomocy!!!
01:28:21:O Boe, pomcie mi!!! Jest tam kto?!!!
01:28:29:Jest tam kto?!!! Pomcie mi!!!| Prosz, pomcie mi!!!
01:28:33:Pomocy!!! Syszycie mnie?!!!
01:28:37:O Boe!!!
01:28:41:Pomcie mi, prosz!!!
01:28:54:Klucze!!Klucze!!
01:29:03:Tommy!!! Tommy, prosz!!!
01:29:08:Tommy!!!
01:29:19:-Kto tam?!| -Tommy, otwrz, to ja!!!
01:29:23:Tommy, prosz!!!
01:29:26:Tommy, popiesz si!!!| Tommy, prosz!!!
01:29:31:Tommy!!! Tommy, popiesz si!!!
01:29:35:-Biegnij na gr!| -O co chodzi?
01:29:38:Biegnij na gr i zamknij si z Lindsey w sypialni!| -Czy to Pan Straszydo?| -Rb co mwi!!
01:29:54:O nie!
01:30:11:Prosz, przesta! Prosz!
01:31:29:-Gdzie pan by? Byem u Myersw.| -Widziaem samochd. On tu jest.
01:31:33:Trzy domy dalej. Niech pan sprawdzi o tyu,| a ja pjd frontem.
01:31:33:Niech pan jedzie!
01:32:08:Tommy, Lindsey!
01:32:12:Dzieci...
01:32:19:-Zaraz std wyjdziemy.| - Czy to by Pan Straszydo?
01:32:22:-Boje si.| -Nie ma si czego ba.
01:32:24:Jeste pewna?...Jak to moliwe?
01:32:28:-Zabiam go.| - Pana Straszydo nie da si zabi.
01:32:36:Do rodka, Tommy!! I zamknij drzwi!!
01:35:17:Tommy, otwrz drzwi.
01:35:21:Chodcie tu. Suchajcie mnie.
01:35:27:Wyjdziecie std frontowymi drzwiami,| pjdziecie w d ulicy do domu McKenziech
01:35:31:Nastpnie powiecie im, aby zadzwonili na policj| i wezwali ich tutaj.
01:35:36:-Rozumiecie?| - Ale...| -Wic rbcie co mwi! Idcie!
01:37:30:-Czy to by Pan Straszydo?| -Prawd mwic...tak.
01:37:34:-Czy to by Pan Straszydo?| -Prawd mwic...tak.
01:38:58:wystpili:
01:39:34:tekst polski: Shiloh
01:39:38:Odwied www.NAPISY.info
